Początek zła

Image_11

Próbuję zdefiniować zło i jego początek

Najprostsza „religijna” definicja dobra brzmi: jest to działanie oraz wynik działania zgodny z Wolą Boga. Wolę Boga należy tu rozumieć jako drogę do wprowadzenia w życie Jego zasad i praw. Zatem dobro to stan rzeczywistości ukształtowany przez Doskonałego Dobrego i Absolutnego Stwórcę.

Dlatego „religijna” definicja zła powinna brzmieć: jest to działanie oraz jego wynik niezgodny z Wolą Boga. Zatem zło to stan sprzeczny z prawami Stwórcy, będący zaprzeczeniem dobra.

Stwórca, wprowadzając pojęcie śmierci za złamanie Jego prawa w Ogrodzie Eden, jakby wyjaśnił, że zło jest istnieniem poza Nim, poza Jego Jurysdykcją, poza Jego Wszechwiedzą, a zatem jest stanem śmierci. W poprzednich rozdziałach wykazałem, że wszystko we wszechświecie powstało z Niego i że to wszystko jest Dobrem. A więc to, co powstało poza Nim, jest złem. To jest ta szersza definicja zła. To też oznacza, że Bóg nie stworzył zła i że go nie zna. Taka właśnie jest idea towarzysząca wszystkim kolejnym stronom mojego opracowania. Wypada więc teraz znaleźć źródło i przyczynę powstania zła, czyli tego, co jest poza Bogiem.

 

Szukając źródeł zła, trzeba sięgnąć do początku istnienia wszechrzeczy. Zakładam, zgodnie z koncepcją tego opracowania, że na początku musiała być pewna pierwsza przyczyna, a nie jakaś nieokreślona nicość. Zakładam też, że ten pierwotny stan uzupełniała obecność w niej elementów inteligencji, woli i uczuciowości. Tu dochodzę do przymiotów Stwórcy, czyli zaczynam mówić o Jego Pierwoistnej Inteligencji, Woli i Uczuciowości. Inaczej mówiąc, źródłem, a właściwie sednem wszystkiego jest Jego Wiedza, Dobroć i Miłość. Z tych trzech, jak to zauważył św. Paweł w swoim hymnie o miłości (1 Kor. 13, 1-13), najważniejsza jest Miłość. Stanowi Ona nie tylko uczucie, ale również potężną siłą, Boską Moc. Ma Ona ważny atrybut: kierunek. To bardzo istotna wartość. Właściwy kierunek miłości pochodzi z Boskiej Wiedzy i Woli. Dobro jest zatem wynikiem zachowania kierunku miłości nadanej jej przez Stwórcę. Kierunek niezgodny z Wolą Boga oznacza zło.

 

Ojciec Niebieski obdarza Swoje wszechstworzenie miłością, choć w innym stopniu ludzi, a w innym wszystko pozostałe. Ta miłość prowadzi wszystko do doskonałości, utrzymując pierwotny, dobry kierunek nadany jej przez Stwórcę. Bóg jest doskonały i nie zmienia nigdy jej przeznaczenia. Ktoś, kto jest stworzony „na obraz i podobieństwo Boga”, będąc doskonały jak On, również nie powinien zmieniać jej kierunku. Niestety, niedoskonała istota znajdująca się dopiero w drodze do doskonałości, może ewentualnie zmienić kierunek miłości. Wtedy pojawia się zło, czyli stan niezgodny z koncepcją świata tworzonego przez Boga.

 

Wszystko wskazuje na to, że zło wytworzone przez istoty na początku historii ludzkości, zapoczątkowało powstanie złego świata. Zniszczyło też nadzieje na powstanie tego właściwego, zaplanowanego przez Stwórcę. Przez świat idealny rozumiem tak zwane Królestwo Niebieskie, czyli środowisko ludzkie pozostające pod zwierzchnictwem Boga. Powinno ono być wieczne, doskonałe i dobre, tak samo jak On. Oczywiście, czegoś takiego obecnie nie ma. Mamy raczej coś wręcz przeciwnego niż Królestwo Niebieskie.

 

Piekło (odwrotność Królestwa Niebieskiego) definiuję jako świat pod panowaniem Szatana, którego przedstawię na kolejnych stronach.

Stan otaczającego nas obecnie środowiska życiowego jest bardzo daleki od doskonałości, a właściwie jest raczej zły niż dobry. Na szczęście nie jest też wieczny, co stanowi źródło wielkiej nadziei dla oczekujących Królestwa Niebieskiego. Piekło nie może być wieczne, jako że miało swój początek już po stworzeniu świata i zaistniało całkowicie wbrew Woli Boga. Bowiem tylko to, co jest zgodne z Wolą Boga, ma charakter wieczny. Zło będzie miało więc swój koniec, gdyż inaczej Stwórca poniósłby porażkę. To natomiast jest niemożliwe z samej natury Boga opisanej w ramach tej koncepcji rozumowania, którą przyjąłem w niniejszym rozważaniu. Założyłem bowiem, że Byt Pierwoistny jest Absolutem, co oznacza między innymi, że jest Absolutnym Dobrem.

 

Tak jak Bóg jest centrum idealnego świata, tak Szatan jest centrum i panem piekła.

Te dwa pojęcia: Szatan i piekło wymagają teraz dokładniejszego wyjaśnienia.

 

Wszystko wskazuje na to, że Szatan to istota, która zajęła miejsce Boga, zapoczątkowując upadły świat w momencie upadku Adama i Ewy.

Kim jest Szatan? Spotykamy to imię w licznych wersetach Biblii. Po raz pierwszy występuje on jako istota w postaci węża prowadząca rozmowę w raju z Adamem i Ewą, skutkiem czego nastąpił upadek pierwszych ludzi. Według Biblii była to największa tragedia w procesie rozwoju ludzkości. To wtedy Bóg utracił pierwotną więź z ludźmi w Swoim świecie, znanym jako Ogród Eden albo raj.

 

Szatan musiał być aniołem, ponieważ w tamtym czasie poza aniołami i dwojgiem ludzi nie było w raju innych istot, mogących prowadzić takie poważne rozmowy na temat dobra i zła. Ten anioł nie mógł znaleźć się w raju przypadkiem, gdyż w owym czasie wszystko jeszcze było pod kontrolą Boga. A zatem znalazł się on tam zgodnie z Bożym poleceniem.

 

Przypominam, że aniołowie mają za zadanie dopomóc człowiekowi w dojściu do doskonałości („na obraz i podobieństwo Boga”) oraz zawsze mu towarzyszyć w charakterze sług. Tak też było w raju. Widocznie ten anioł, a właściwie archanioł, został wybrany sposób innych, żeby opiekować się Adamem i Ewą. Zgodnie ze swoją misją, powinien być najmądrzejszy ze wszystkich. To był właśnie Lucyfer. To imię obecnie jest utożsamiane z Szatanem, jednakże przed upadkiem w raju był to „przyzwoity” Archanioł, na pewno bardzo mądry. Między innymi towarzyszył on Stwórcy przy powstawaniu wszechświata. Pierwsi ludzie pojawili się dużo później, a zatem miał im do przekazania ogromną wiedzę. Lucyfer, jako nauczyciel i wychowawca, musiał ich wprowadzić w nową rzeczywistość, gdyż zapewne taka była Wola Boga. Stwórca bowiem, jako Byt absolutnie doskonały, nie mógł bezpośrednio uczestniczyć w wychowywaniu Swoich jeszcze niedoskonałych dzieci.

 

Niestety, nastąpiła sytuacja, przed którą Bóg ostrzegał Adama i Ewę. Doszło do upadku nie tylko pierwszych ludzi, ale przede wszystkim Archanioła Lucyfera, który od tego momentu stał się Szatanem.

 

Zaznaczę, że Biblia opisuje te wypadki niejasno i w sposób symboliczny. Moim zdaniem przyczyną całej tej historii było pragnienie miłości, która miała rozwijać się tylko między Adamem i Ewą. Tymczasem w tym procesie pojawił się też trzeci uczestnik. Archanioł, zafascynowany i oczarowany uczuciem, które rodziło się w pierwszych ludziach, którego przedtem na takim poziomie nie poznał, zignorował przykazanie „niespożywania zakazanego owocu”, zagradzające drogę do najwyższego stopnia miłości przeznaczonego tylko dla dzieci Bożych. Siła miłości jest największą ze wszystkich sił. Źle ukierunkowana może zniszczyć życie, zamiast je tworzyć. Archanioł widocznie nie zapanował nad niewłaściwym jej kierunkiem i nie poskromił w sobie jej siły, pomimo wyraźnego ostrzeżenia, a właściwie zakazu ze strony Boga. To pragnienie było tak silne, że zawładnęło Archaniołem. Wzbudziło ono w nim pragnienie przeżycia takiego samego uczucia, którego mieli doświadczyć Adam i Ewa. Był to jednak poziom miłości dzieci Boga, podczas gdy Lucyfer miał prawo do tego uczucia tylko na poziomie sługi Boga.

 

Miłość dziedziczona od Boga przez Adama i Ewę musiała nieuchronnie doprowadzić ich do zjednoczenia się w akcie płciowym zarówno na poziomie osób duchowych, jak i fizycznych. Tymczasem Archanioł Lucyfer kierowany pragnieniem miłości wszedł na poziom dzieci Bożych i znalazł się w pozycji Adama. To doprowadziło do sytuacji, w której przedwcześnie duchowo zawładnął Ewą. Miało to charakter podobny do aktu płciowego, choć było aktem duchowym, z którego nie mogą się urodzić dzieci. Ten fakt uczynił z Lucyfera na pewien czas jakby małżonka Ewy i był pierwszą fazą upadku. Na tym niewłaściwym poziomie Lucyfer stał się istotą niedoskonałą, tak jak niedoskonały był w tym momencie Adam. Gdy Ewa poniewczasie zrozumiała swój błąd, zwróciła się do swojego prawowitego przyszłego małżonka i połączyła się z nim aktem płciowym, ale tym razem w pełni fizycznym. Niestety, zamiast zmyć swój poprzedni grzech, wciągnęła jeszcze niedojrzałego do tego aktu Adama w drugą fazę upadku. Wówczas to upadły Archanioł Lucyfer stał się jakby ojcem pierwszych ludzi i zajął wobec nich pozycję Boga. Od tego momentu mówimy o istnieniu Szatana.

 

Weźmy teraz pod uwagę bardziej „techniczny” punkt widzenia wobec zaistniałych zdarzeń. To, że Lucyfer mógł przyjąć postać fizyczną w Ogrodzie Eden, aby z polecenia Boga opiekować się Adamem i Ewą, z pozoru wydaje się być zaskakującym faktem. Nie jest to jednak dziwne, skoro z Biblii wiemy, że aniołowie wielokrotnie w fizycznym świecie wykonywali różne czynności, których bez fizycznej energii nie można było wykonać.

 

Co jeszcze wiemy?

Wiemy, że żaden z aniołów podległych Lucyferowi ani też on sam po upadku, nigdy się nie ufizycznił. To znaczy, że nigdy nie mógł użyć specjalnej Energii umożliwiającej bezpośrednie działanie w świecie fizycznym. Z tego wynika, że ta ogromna ilość energii (E=mc²), potrzebna do ufizycznienia się istoty duchowej, może pochodzić tylko od Boga, gdyż to jest absolutna domena Stwórcy. Bez Jego przyzwolenia nie można jej użyć. Jako dobry Archanioł, Lucyfer ufizyczniał się w kontaktach z Adamem i Ewą. Jednak jako Szatan utracił po upadku możliwość korzystania z Energii Bożej, a wraz z nim utracili ją towarzyszący mu aniołowie.

 

W momencie, w którym nastąpił upadek i Lucyfer stał się Szatanem, nastąpiło przerwanie interakcji między nim a Bogiem, gdyż Archanioł przestał działać zgodnie z Wolą Stwórcy. Natychmiast też skończyły się jego możliwości bezpośredniego ingerowania w fizyczny świat. Tak więc po upadku Adam i Ewa już nigdy nie mieli bezpośredniego kontaktu fizycznego z Szatanem. Mimo to został on panem naszego ziemskiego życia poprzez sterowanie naszymi osobami duchowymi, dla których stał się nielegalnym ojcem. Jego panowanie jest więc tylko panowaniem przez osoby duchowe ludzi. Inne, czysto fizyczne stworzenia, nie mają żadnych kontaktów ani z Szatanem, ani z upadłymi aniołami. Jest tak dlatego, że upadłe istoty i osoby duchowe nie mają dostępu do Energii Bożej, a same mają za mało własnej, żeby się ufizycznić. Oryginalny plan Boga był taki, żeby Jego dzieci miały dostęp do Jego Energii. Chciał także, aby przebywając w świecie duchowym, mogły w naturalny sposób ufizyczniać się i mieć kontakty fizyczne z ludźmi żyjącymi na Ziemi w ciałach fizycznych. Przy tej okazji należy stwierdzić, że ta wiedza pozwala nam lepiej zrozumieć działalność Jezusa i Jego cuda. Jezus Chrystus, nazywany Synem Bożym, miał bowiem dostęp do Energii Bożej.

 

Wciąż jednak pojawia się jeszcze inne pytanie. Dlaczego Bóg nie mógł stworzyć człowieka od razu doskonałego, tak aby nie mogło dojść do upadku? Przecież Boga traktujemy jako w pełni doskonałego. Jest rzeczą oczywistą, że tylko doskonały Stwórca mógł przystąpić do stwarzania wszechświata i człowieka. Spróbuję się nad tym zastanowić.

 

Stwarzanie świata musiało odbywać się w konkretnym czasie i kolejnymi etapami. Poszczególne etapy wymagały przejścia od początkowego planu do pełnej jego realizacji, to znaczy, że droga do doskonałości przebiegała przez okres niedoskonałości. Dopiero na końcu tej drogi akt stwórczy zasłużyć mógł na stwierdzenie: „... Bóg widział, że były dobre” (Rdz 1, 12). To oświadczenie oznacza, że została osiągnięta doskonałość potwierdzona przez doskonałego Stwórcę.

 

Taki dynamiczny proces stwarzania posiada zatem odcinki stanu niedoskonałości, które pozostają poza bezpośrednią kontrolą Stwórcy. Chodzi tu o odcinki wzrastania w ramach praw i zasad ustanowionych przez Boga. W przypadku wszystkich innych rzeczy i stworzeń poza człowiekiem droga do ich dojrzałości odbywała się automatycznie w oparciu o ustalone zasady i prawa. Tymczasem w przypadku człowieka musiała zostać wprowadzona, prócz siły stwórczej opartej na zasadach i prawach, jeszcze inna siła, większa i ważniejsza od tamtej. Jest nią siła miłości, która rozwijała się w każdym z nas i ma nam pomóc dojść do jedności z Bogiem.

 

W okresie rozwoju ku doskonałości pozostajemy niestety poza kontrolą Boga. Pierwszych ludzi miał wspierać w tym okresie Archanioł Lucyfer, ponieważ nie mieli oni „ziemskich” rodziców. To jemu Ojciec Niebieski przekazał odpowiedzialność za wychowywanie Swoich dzieci. Oczywiście, w okresie swojego swego wzrostu ludzie też mają swoją własną niezależną część odpowiedzialności za samych siebie. Zatem zadanie Adama i Ewy w Ogrodzie Eden polegało na tym, aby w oparciu o swoją odpowiedzialność wobec Ojca Niebieskiego i przy pomocy nauk ze strony Archanioła dojść do poziomu dojrzałości wyznaczonego przez Stwórcę. Dzięki temu mogli stać się Jego prawdziwymi dziećmi. Siłą napędową na tej drodze była płynąca od Boga miłość. Poza tym miała ona uczynić ludzi panami wobec świata aniołów. Ojciec Niebieski mógł jedynie ich pouczyć, że są w stanie niedoskonałości (wyrazem tego był zakaz spożywania owocu z drzewa poznania dobra i zła, znaczenie którego wyjaśnię w dalszej części tego opracowania) oraz dać im wspierającego ich Archanioła. W ten sposób chciał umożliwić Swoim rozwijającym się dzieciom zdobycie wiedzy o stworzonym wszechświecie i stanie się Jego spadkobiercami. Natomiast dojście do doskonałości osobistej byłoby przez nich wyczuwalne, gdyż w tym momencie Ojciec Niebieski włączyłby się bezpośrednio w ich życie. Równocześnie ta chwila byłaby jakby pozwoleniem na „spożycie owocu”, czyli na połączenie się Adama i Ewy aktem płciowym. Niestety, głównie z winy Archanioła, a także częściowo ze swojej własnej, pierwsi ludzie „spożyli owoc” przedwcześnie.

 

W Bogu siła miłości jest mocą sprawczą, a zatem góruje nad mocą stwórczą, czyli siłą zasad i praw. Praktycznie więc siła miłości może działać z większą mocą niż siła praw i zasad. Ponieważ Bóg jest doskonały, to te dwie siły istnieją w Nim razem i harmonijnie się uzupełniają. Stwarzając człowieka na Swój „obraz i podobieństwo”, Bóg im je przekazał, ponieważ nie mogło stać się inaczej. Niestety, w czasie przejścia przez stan niedoskonałości potęga miłości mogła złamać siłę zasad i praw, zagrażając życiu Adama i Ewy. Dlatego dla ochrony pierwszych ludzi Bóg przekazał im to najważniejsze i najistotniejsze pouczenie o „niespożywaniu owocu” oraz upewnił się, że zrozumieli je oni jako zakaz używania przedwcześnie miłości. Wobec Archanioła ten zakaz tworzył nieprzekraczalną barierę między pozycją aniołów i ludzi. Wobec Ewy dotyczył niekierowania miłości w żadną inną stronę poza Adamem, co było utożsamiane z tworzeniem dobra. Inny kierunek, to znaczy do Archanioła, był złem. Stąd można ją nazwać Drzewem Poznania Dobra i Zła. Dla Adama ten zakaz dotyczył nieprzekazywania życia zanim jego miłość nie osiągnie poziomu pełnej dojrzałości przewidzianej przez Stwórcę. Stąd możemy go nazwać Drzewem Życia. Dzięki temu możemy rozumieć fakt istnienia w Ogrodzie Eden tych dwóch nietypowych drzew.

 

O ważności zakazu spożywania „owocu” oraz o świadomości dzieci Boga co do skutków jego spożycia, świadczy wypowiedź jeszcze niewinnej Ewy: „… z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli” (Rdz 3, 2-5). Wiedza Adama i Ewy była zatem wystarczająca, aby nie popełnić śmiertelnego błędu. Przed pierwszymi ludźmi wiedza stała otworem, ale z pewnym wyjątkiem. Dotyczył on wiedzy o dawaniu życia i dziedziczeniu Boskiej osobowości dla następnych pokoleń. Mieli oni ten dar przekazywać razem ze Stwórcą. Do takiego wspólnego działania potrzebny był jednak odpowiedni poziom doskonałości człowieka, w tym oczywiście najwyższy stan miłości, który Ojciec Niebieski przeznaczył Swoim dzieciom. Bóg jest doskonały, a więc jego partnerzy muszą dostosować swój poziom do Niego. Adam i Ewa nie mogli przedwcześnie i samodzielnie rozpoczynać przekazywania czegoś, czego jeszcze w pełni nie osiągnęli. Musieli poczekać na zaproszenie do współpracy od ich Ojca. On bowiem ze swojej strony rodzi z Siebie dla każdego człowieka „tchnienie życia”, czyli osobę duchową, podczas gdy rodzice wydają z siebie osobę fizyczną. Niestety, pierwsi ludzie zainspirowani przez Lucyfera pragnącego najwyższej miłości, zerwali przedwcześnie więź z Ojcem Niebieskim. Było to użycie ich poziomu niedojrzałej miłości do aktu tworzenia nowego człowieka oraz przedwczesne przejęcie od Stwórcy nowej osoby duchowej. Można to nazwać „zerwaniem owocu z Drzewa Poznania Dobra i Zła” lub po prostu grzechem pierworodnym. Lucyfer zajął w tym układzie miejsce Boga, a ludzie zatrzymali się w rozwoju na dużo niższym poziomie niż to przewidywał Stwórca.

 

W tym okresie Bóg nie mógł ingerować w działania człowieka zgodnie z zasadą, że człowiek sam przechodzi drogę do doskonałości, aby u jej kresu dojść do doskonałego Boga i osiągnąć Jego poziom. Dlatego Stwórca nie ponosi żadnej odpowiedzialności za upadek człowieka. Niestety, jak wiemy, pouczenie Boga nie odniosło skutku z powodu dewiacji Archanioła i złego ukierunkowania miłości przez uczestników upadku.

 

Większość teologów, nie tylko chrześcijańskich, dopatruje się przyczyn upadku Adama i Ewy w fakcie istnienia wolności w człowieku i w działaniu wywodzącej się z niej wolnej woli. Twierdzą oni, że Bóg dał ludziom wolną wolę, w którą nie ingeruje. To znaczy, że w Ogrodzie Eden Bóg zostawił swoim dzieciom wybór między zjedzeniem a niezjedzeniem „zakazanego owocu”. Ponieważ wybrali oni „zjedzenie owocu” i okazali nieposłuszeństwo wobec zakazu jego spożycia, to nieuchronnie nastąpił upadek. Stąd rodzi się wniosek, że wolna wola, czyli po prostu wolność człowieka, doprowadziła go do upadku. Te koncepcje w sposób oczywisty przeczą moim twierdzeniom, że przyczyną upadku była źle ukierunkowana siła miłości.

 

Wolność jest pewnym stanem funkcjonowania, czyli sferą, w której porusza się człowiek realizujący swoją wolną wolę. Nie jest więc siłą, która może spowodować upadek. Co przemawia za tym, że wolność nie była przyczyną upadku?

 

Po pierwsze, wolność może tylko wytworzyć stan gotowości do podjęcia decyzji prowadzącej do upadku, ale ostateczne podjęcie takiej decyzji wymaga zadziałania siły, która nie jest wolnością. Na przykład możemy swobodnie podejść na skraj przepaści, ale przekroczenie jej krawędzi kończy wszelką wolność, dlatego że zaczyna działać siła grawitacji, która wciąga człowieka w przepaść.

 

Po drugie, spożycie owocu przez Adama i Ewę było świadomym aktem. Bóg bowiem, jako troskliwy Ojciec, zadbał o to, aby dobrze wyjaśnić im niebezpieczeństwo związane z zakazanym owocem. Skoro Adam i Ewa wiedzieli, że zjedzenie owocu przyniesie im śmierć, oznacza to popełnienie przez nich czegoś w rodzaju samobójstwa. Można tak nazwać ich czyn, skoro pierwsi ludzie świadomie podjęli decyzję wbrew śmiertelnemu zagrożeniu. Samobójstwa nie popełnia się jednak w stanie wolności, ale wobec jej braku, gdy nie ma już żadnego innego wyjścia z trudnej sytuacji lub nie widać nadziei na jakiekolwiek inne rozwiązanie.

 

Po trzecie, skoro nastąpił rodzaj samobójstwa, to musiała go spowodować siła potężniejsza od siły zachowania życia, którą mianowicie jest siła miłości. Nie muszę chyba przypominać, jak wiele samobójstw było skutkiem zawiedzionej miłości.

 

Na obronę Boga pragnę dodać jeszcze kolejne argumenty, które przeciwstawiają się twierdzeniom, że poddał On próbie Swoje dzieci lub stawiał je przed wolnym wyborem wynikającym z ich wolnej woli. Wyglądałoby to na swoisty test lojalności czy posłuszeństwa.

 

Po pierwsze, Bóg po stworzeniu Swego dzieła nie testuje go, gdyż wyglądałoby na to, że sprawdza Samego Siebie. Bóg jest doskonały i nie popełnia błędów, a testuje się tylko rzeczy, co do których ma się wątpliwości.

 

Po drugie, Adam i Ewa po stworzeniu przez Boga byli niewinni i nie znali zła, ponieważ wyszli „spod ręki” doskonałego Stwórcy, który nie zna zła i go nie stworzył. Takich istot się nie testuje, dlatego że trzeba by było podejrzewać zło, a to nie zgadza się z Ojcostwem i doskonałością Boga.

 

Po trzecie, Bóg jest Wszystkowiedzący, a więc nie używa testów, znając zawsze z góry wyniki każdego testu.

 

Po czwarte, Bóg, jako Kochający Ojciec, nie narażałby swoich dzieci na ewentualny negatywny wynik testu, tym bardziej, że ten domniemany test był „na śmierć i życie” („… gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” – Rdz 2, 17). Każdy kochający ojciec zawsze chroni swoje dzieci przed skutkami jakiegokolwiek niebezpieczeństwa i nie poddaje ich grożącym śmiercią testom.

 

To są argumenty, które należy wziąć pod uwagę, zanim zastosuje się zbyt powierzchowny sposób wyjaśniania tego, co zdarzyło się w świecie tworzonym w owym czasie przez Boga.

Dlatego niezmiennie twierdzę, że upadek Adama i Ewy oraz upadek Archanioła Lucyfera były spowodowane złym ukierunkowaniem siły miłości. Ta sytuacja rzutuje też na wyjaśnienie tak zwanego buntu aniołów, o którym wzmiankuje Biblia.

 

Niektórzy chrześcijańscy teolodzy twierdzą, że jeszcze przed upadkiem pierwszych ludzi miał miejsce jakiś bunt aniołów, na którego czele stał Archanioł Lucyfer. Pociąga to za sobą logiczne pytanie, dlaczego Bóg, będąc świadom zagrożenia ze strony zbuntowanych aniołów, nie ochronił wystarczająco Swoich niewinnych dzieci i naraził je na kuszenie ze strony upadłego Archanioła? Na dodatek, w związku z powyższym twierdzeniem, pojawia się wątpliwość podważająca fakt doskonałości dzieła Bożego, skoro stworzeni przez Niego aniołowie podnoszą bunt niszczący układ Boskiego świata. Muszę tu jednak stanąć w obronie Boga i określić te twierdzenia teologów jako nieprawdziwe.

 

W uzupełnieniu powyższego rozumowania zadaję sobie jeszcze raz pytanie, dlaczego wyznaczony przez Ojca Niebieskiego wychowawca doprowadził ludzi do upadku. Można nawet oskarżyć Boga, że to On, poprzez wybór takiego nieodpowiedniego archanioła, przyczynił się do zniszczenia dobrego świata. Tak byłoby, gdyby Nasz Stwórca wybrał na wychowawcę Adama i Ewy niedojrzałą i zbuntowaną przeciw Niemu istotę. Przecież powinien przewidzieć, że ten zły wychowawca nosi się z zamiarem pozbawienia Go zwierzchnictwa nad ludźmi i zajęcia Jego miejsca w stworzonym świecie. Muszę stwierdzić, że takie myślenie jest błędne. Ojciec Niebieski wybrał do najważniejszej misji wychowawczej najwłaściwszego i najmądrzejszego ze swoich archaniołów. W owym czasie i na swojej pozycji Lucyfer był doskonały. Niestety, w jego przypadku, w oparciu o podaną powyżej argumentację można stwierdzić, że niewłaściwie ukierunkowana siła miłości doprowadziła go do porzucenia swojej misji. To go osłabiło, uczyniło niedoskonałym oraz odebrało mu poczucie odpowiedzialności. Ten stan z kolei pobudził go do przejęcia pozycji dzieci Bożych prowadzący do osiągnięcia najwyższego poziomu miłości Bożej. Jak wiadomo, Adam, syn Boga, w owym czasie był jeszcze niedoskonałym człowiekiem. Dlatego przejęcie jego pozycji uczyniło Lucyfera jeszcze bardziej niedoskonałym. W tym stanie Archanioł dalej pragnął najwyższej miłości, co w końcu doprowadziło go do zjednoczenia się z Ewą, czyli skłonienia jej do „spożycia” zakazanego „owocu”. Można to nazwać nie tylko upadkiem, ale również buntem przeciw Samemu Bogu.

 

„Bunt” aniołów i ich upadek miał z całą pewnością miejsce razem z upadkiem Adama i Ewy. To ta sytuacja w Ogrodzie Eden, w której Archanioł i pierwsi ludzie złamali prawo Boże, doprowadziła do równoczesnego upadku ludzi, Archanioła i innych aniołów, będących zarazem świadkami i uczestnikami tej tragicznej historii. Przedstawiony powyżej ciąg wydarzeń określa całość tragedii, która miała miejsce w Ogrodzie Eden, to znaczy w tworzącym się Bożym świecie. Wspomniany „bunt” aniołów jest efektem zaistniałej wówczas sytuacji. Od tego momentu Adam i Ewa stracili więź z Bogiem, Archanioł Lucyfer stał się Szatanem panującym nad ludźmi, a podlegli mu aniołowie upadłymi demonami. To był właściwy początek powstania piekła w świecie duchowym i w świecie fizycznym.

.

A więc: witajcie w piekle!

 

Zapraszam do przejrzenia następnych rozdziałów:

Centrum zła - Szatan”,

Obecny świat”,

Koniec świata”,

Bóg a obecny świat”,

Bóg nie zna zła”.

 

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA -”Dotyk wieczności”